Az okolo trzech czwartych uczestników tegorocznego pierwszego turnusu to dzieci, które na obóz "Delfina" przyjezdzaja po raz kolejny. Opuszczajac obóz dzieci umawiaja sie na spotkanie w przyszlym Chociaz to tylko niecale dwiescie kilometrów z Toronto, ale do obozu "Delfin" nad jeziorem Pidgeon trudno byloby trafic. Byloby trudno, gdyby nie doskonale opracowana i przejrzysta mapa, dostarczana rodzicom dzieci przez organizatorów przedsiewziecia - Wieslawa i Tamare Ciejek. I to jest wlasnie charakterystyczne dla "Delfina" - wszystko, co tylko mozna bylo przewidziec, zostalo bardzo starannie przygotowane. Panstwo Ciejek z Oakville prowadza letnie sportowe obozy dla dzieci i mlodziezy od siedmiu lat. Trzy tygodnie lata poswiecaja na prowadzenie dwóch turnusów - ale przygotowanie przedsiewziecia zajmuje im (nawet z uzyskanym juz doswiadczeniem) kilka mieciecy. Zalety letniego wypoczynku z dala od wielkiej metropolii sa oczywiste i nie wymagaja reklamy. Godna polecenia w przypadku "Delfina" jest wlasnie wyrózniajaca ten obóz starannosc w przygotowaniu przedsiewziecia i w zorganizowniu wspólpracy z rodzicami tak, by obóz nie mial niepotrzebnych dodatkowych klopotów z uczestnikami, a rodzice - by mogli spokojnie powierzyc kadrze obozu swoje pociechy, nawet jezeli po raz pierwszy i w bardzo mlodym wieku opuszczaja rodzinny dom. Od starannie przygotowanych instrukcji i formularzy, przez proces rezerwacji, spotkanie informacyjno-przygotowawcze, po transport dzieci, organizacje komunikacji telefoniczney z domem, opieke nad dziecmi na miejscu, oferowane warunki mieszkalne i sanitarne, program zajec w czasie sprzyjajacej i niesprzyjajacej pogody - wszystko zostalo przemyslane, przygotowane, zapewnione. Jak sie okazuje - mozna i tak. Wieslaw Ciejek, absolwent AWF w Poznaniu, jest trenerem plywania i lekkiej atletyki. W ciagu roku pracuje jako nauczyciel z mlodzieza szczególnej troski. Latem organizuje wraz z zona Tamara obozy dla mlodziezy zorientowane na aktywny wypoczynek sportowy. Obozy "Delfin" to oferta dla polonijnej dzieciarni i mlodziezy, ale korzystaja z niej takze dzieci z rodzin nie nalezacych do Polonii. Co wiecej - uczestnikami obozów bywaja nawet dzieci spoza Kanady. Program sportowy obozow to plywanie, rajdy i wycieczki rowerowe, zegluga na canoe, pilka nozna, badminton, siatkówka, koszykówka. Program pozasportowy to wycieczki, biwaki, marsze terenowe. Co wieczór rozrywke po wyczerpujacym dniu zapewnia dyskoteka organizowana na zmiane z tradycyjnym ogniskiem i pieczeniem kielbasek. Gdy pada deszcz - jadalnia przeksztalca sie w przytulna i ciepla swietlice i w ruch ida kredki, farby, nozyczki. Na terenie "Delfina" obowiazuje scisla dyscyplina. Wprawdzie opieke nad okolo 48 dziecmi sprawuje az dziewiec osób pelnoletniej kadry, ale i tak porzadek musi byc, chociazby ze wzgledów bezpieczenstwa. Nawet rodzice przyjezdzajacy w weekendowe odwiedziny otrzymuja instrukcje: na terenie "Delfina" obowiazuje zakaz palenia papierosów i wnoszenia lub konsumpcji alkoholu. Caly personel obozu ma uprawnienia ratownika National Life Service, a najlepszym zaswiadczeniem o rzetelnosci pracy kadry zaangazowanej przez panstwa Ciejek jest fakt, ze wiekszosc z nich to byli uczestnicy obozów "Delfina", wychowankowie organizatorów. Az okolo trzech czwartych uczestników tegorocznego pierwszego turnusu to dzieci, które na obóz "Delfina" przyjezdzaja po raz kolejny. Opuszczajac obóz dzieci umawiaja sie na spotkanie w przyszlym roku, i dotrzymuja zlozonych obietnic. Popularnosc przedsiewziecia jest tak duza, ze na ponad miesiac przed rozpoczeciem pierwszego turnusu wszystkie miejsca zostaly zarezerwowane i oplacone. Kolezanka, która chciala w tym roku wyslac tam swoja córke, solennie postanowila sobie w przyszlym roku nie swlekac. Najlepszym jednak potwierdzeniem sukcesu "Delfina" jest historia tegorocznej wyprawy canoe do pobliskiego miasta Bobcaygeon. Ze wzgledu na warunki atmosferyczne i dominujacy kierunek wiatru i fali wyprawe treba bylo zorganizowac na godzine 4 - ta rano. Kto chce - ten jedzie; kto nie chce - ten spi. W przeddzien na liscie ochotników do porannego wstawania bylo 28 nazwisk. "Myslalem sobie" - mówi Wieslaw Ciejek - "ze bedzie dobrze, jak wstanie polowa. O czwartej rano gotowi do wyplyniecia byli doslownie wszyscy, cala grupa dwudziestu osmiu dzieci." Dziewiecioletnia Dominika z Oshawy jest na obozie "Delfina" po raz trzeci. "Najlepsza zabawa jest pilka nozna" - mówi. - "Nauczylam sie tu plywac na canoe. Zawsze bede tu spedzala wakacje." Dominika jest jedna z tych, które wstaly o godzinie czwartej rano, by wioslowac po jeziorze do Bobcaygeon. Szescioletnia Jessica z Bolton jest tu po raz pierwszy. "Najlepsze jest plywanie" - zaprzecza starszej kolezance z pokoju. - "I kielbaski." A dziewiecioletnia Vanessa, która przyjechala tu przed turnusem "na przeszpiegi" slucha tych wypowiedzi, wybiera sobie pokój i wcale nie martwi sie faktem, ze dziesiate urodziny, na które tak czekala od kilku miesiecy, wypadna wlasnie tu, na obozie, z dala od domu i mamy.

Jacek Kozak